Halloween! ^vv^ (Odcinek 19) >> poniedziałek, 31 października 2005 17:59:37
Buhaha! ^vv^ No i nadszedł dłuuugo oczekiwany Halloween i nowa notka! ^_^
Specjalnie na tą okazję starałam się zbytnio nie leniwić i przygotowałam małą niespodziankę... ;) Hmm... Ciekawa jestem jakie wrażenie zrobił na Was ów klimatyczny szablon, no i jak Wam się spodoba odcinek 19! XD Niestety nie mogę nic więcej napisać, bo mnie już brat dręczy, że za dużo czasu spędziłam dzisiaj w necie, na pisaniu tego odcinka i robieniu szablonu... :) Happy Halloween!
P.S> Wiem, że mnie zbijecie, no ale jednak w tej notce nie będzie też Sesshomaru ^^' *Oops* No więc sobie naważyłam piwka... xD
Sayoonara! ^.~
Odcinek dziewiętnasty: Polowanie
Szliśmy przez dróżkę, która była wytyczona wzdłuż olbrzymiego lasu. Nad naszymi głowami świeciło i prażyło słońce, a lekki wietrzyk próbował umiarkować panującą temperaturę. Było bardzo przyjemnie i spokojnie. Już w pierwszym dniu podróży pogoda nam sprzyjała.
Przez dłuższy czas rozmyślałam o wizji, a zwłaszcza o tej wyroczni, do której zmierzaliśmy.
Dziwne uczucie niebezpieczeństwa coraz bardziej mnie ogarniało, wiedząc, że z pewnością napotkamy na drodze nieprzyjaciela.
- Kati-chan, co Cię trapi w tak piękny dzień? – zapytała zmartwiona Kagome.
- Obawiam się, że gdy zobaczymy znów Naraku, nie obędzie się bez walki.
- Keh... Przecież to oczywiste, że ten drań nigdy nie ustąpi – mruknął InuYasha. – Wydaje mi się, że wkrótce nawet go spotkamy.
Po pewnym czasie przestaliśmy się przejmować dalszymi losami tej podróży. Wszyscy mieli dobry humor i z chęcią przyglądali się wyczynom kitsune, który zawsze lubił robić małe figle InuYashy.
- Dorwę Cię! Ty mały lisie! - Wykrzyczał psi półdemon, który znów dał się nabrać na sprytną sztuczkę Shippou.
Biedak znów musiał dźwigać ogromny głaz, który nie chciał się odlepić od jego ręki.
Już kiedyś miał podobną sytuację, tylko wtedy dokuczały mu trzy małpy.
Ach... Co za widok dla spragnionych oczu, ich wygłupów. XD
- Zróbcie coś wreszcie! Nie chce tego kamienia taszczyć przez całą drogę!
Pokładaliśmy się ze śmiechu. Nagle Miroku się odezwał, ledwie wstrzymując się od ponownego wybuchu chichotania:
- No dobra ja Ci pomogę. Wciągnę ten kamień przez Kaazane.
- Chyba oszalałeś! O_O Ani mi się waż użyć swojej dłoni! – Wyjąkał półdemon. – Jeszcze mnie wciągniesz z tym przeklętym głazem.
- Shippou uwolnij już Inu, bo jeszcze zacznie nam skowyczeć jak piesek. – Powiedziałam szeptem do lisa.
- Ale jakby co, to mnie obronicie przed nim? – Spytał kitsune, który obawiał się gniewu półdemona.
- Nie ma obawy. – Odpowiedziała Kagome.
Mały lisek zdjął zaklęcie z kamienia, który nagle się zmniejszył do swoich prawdziwych rozmiarów. InuYasha nie tracąc czasu natychmiastowo dołożył lisowi, który się rozbeczał, masując sobie wielkiego guza na głowie.
- Łeee... Czemu znów mnie uderzyłeś? Przecież zdjąłem zaklęcie.
- No! Mam nadzieję, że to Cię w końcu nauczyło nie zadzierać ze mną. – Odpowiedział dumnie półdemon.
- InuYasha! Osuwari! – Dziewczyna wypowiedziała magiczne słowo, które powaliło biednego półdemona na ziemię.
- A to za co?! – Wyjąkał chłopak.
- Nie bije się słabszych!
W końcu po zabawnej kłótni lisa z półdemonem, ruszyliśmy w dalszą drogę.
Daliśmy Shippou na otarcie łez lizaka, za którym bardzo lisi demon przepadał i od razu poprawił mu się humor. Natomiast InuYasha trochę się nadąsał, ale po krótkiej chwili zapomniał o tej upokarzającej jak dla niego sprzeczce. Był już przyzwyczajony do ciągłych wygłupów lisa, więc odpuścił sobie i tym razem. Wiedział, że to tylko zabawa.
Był już wczesny wieczór, gdy dotarliśmy do pobliskiej wioski, która znajdowała się na skraju lasu.
Nagle z niewiadomych przyczyn podbiegł do nas jeden z chłopów. Będąc zmęczony po szybkim biegu, z braku tchu w płucach ledwo co zapytał, czy nie zechcemy pokonać demona, który atakuje ludzi zamieszkujących te tereny.
Zadał nam takie pytanie, ponieważ znał Sango, która była łowycznią i wierzył, że na pewno im pomorze. Zaprowadził nas do osady i wytłumaczył dokładnie panującą tutaj sytuację.
- Zwie się Tyoukotsu, olbrzymi demon z rasy pędraków. – Oznajmił mężczyzna. – Prześladuje tę wioskę już kilka miesięcy. Zjawia się zawsze w nocy i niszczy nasze plony oraz porywa kobiety, jeżeli nie złożymy mu godnej dla niego ofiary. Większość ludzi zostawiło swoje domy i uciekło na południe, bo nie mogliśmy dać sobie z nim rady.
- Dobrze, pokonamy dla was tego potwora, ale... – Odparła Sango.
- Ale w zamian pozwolicie nam przenocować jedną noc w waszej wiosce. – Dokończył za nią, Miroku.
Ludzie z chęcią zgodzili się na te warunki, w końcu nie mieli nic do stracenia.
Kiedy zapadł już zmrok, psi półdemon i reszta czuwała na zjawienie się wroga. Wszystkie pułapki zastawione przez mnicha, były dobrze przemyślane.
Razem z Kagome znużone czekaniem, zaczęłyśmy ziewać. Siedzieliśmy tutaj już z pięć godzin, a potwora nie widać ani nie słychać. W końcu jak na zawołanie zaczął wydobywać się z głębi ziemi gigantyczny robal, robiąc przy tym wielki hałas.
Jedna z czterech zasadzek przygotowanych specjalnie na tą okazję, złapała go w swoją sieć, wskutek czego demon przez chwilę nie mógł się uwolnić i zaatakować.
- Kagome! Gdzie on ma klejnot Shikon?! – Zawołał InuYasha.
Dziewczyna uważnie przyjrzała się demonowi i odpowiedziała:
- Znajduje się w jego odwłoku!
- Keh... Nic prostszego, za jednym zamachem go wytnę! – Powiedział pewny siebie psi półdemon i zaatakował Tessaigą.
Tyoukotsu wyzwolił się z sieci i zrobił szybki unik, wkopując się z powrotem w ziemię.
Zapanowała chwilowa cisza. Nie wiadomo było, z której strony chce teraz nas zaatakować.
Niespełna dwie minuty po ukryciu się potwora, ziemia zaczęła mi się zapadać pod stopami.
- Katrin! Złap się mojej ręki! – Krzyknęła Sango, która siedziała wraz z mnichem i kitsune na Kirarze, unosząc się w powietrzu.
- Uff... O mały włos, a bym już znalazła się we własnym grobie. Dziękuje Sango-chan!
Ziemia, w niektórych miejscach popękała tworząc wielkie dziury, gdyby nie szybka reakcja łowczyni, pewnie bym pożegnała się już ze swoim życiem.
Demon znów wydobył się na powierzchnię i zaczął pluć trucizną w naszą strone.
- Co za obrzydliwy pędrak! – Odparł skrzywiony tym widokiem, Shippou.
- Hmm... Mógłbym go wciągnąć Kaazaną, ale wolę tego nie ryzykować, z racji na jego truciznę. – Powiedział z zamysłem Miroku.
- Dobra, nadszedł czas na użycie Kizuri! – Oznajmiłam i zeskoczyłam z Kirary.
InuYasha nie był zbytnio zachwycony moim udziałem w tej walce. Wolał sam zgładzić Tyoukotsu, bez niczyjej pomocy.
- Katrin! Ty się lepiej w to nie mieszaj, bo znów będziesz w opałach! – Odparł troskliwie a zarazem przygadując na moją poprzednią wpadkę, półdemon.
*Rany! Prawie taki sam ma tupet jak jego brat! Chcę przecież tylko pomóc.* - Pomyślałam, będąc zdenerwowana. Przecież sama też mogłabym pokonać tego przeciwnika.
InuYasha walczył zawzięcie z demonem, chcąc zrobić jak najlepsze wrażenie na swoich towarzyszach. Wydawało mi się, że prędzej te jego popisy były skierowane wyłącznie w moją stronę, aby pokazać jaki to on jest silny.
By
komentarze [52]Odcinek 18 >> niedziela, 23 października 2005 15:38:27
Nyah... X3 Macie kolejny odcinek FanFicka, specjalnie dla Was dzisiaj 3 godziny poświęciłam na napisanie tej części. XD Mam nadzieję, że mój cenny czas nie poszedł na marne i będzie Wam się podobała... =] Wyjątkowo w tym odcinku nie będzie Sesshomaru, ale już w 19 na pewno się pojawi! Więc proszę nie bić. ^^ U mnie nic specjalnego się przez ostatni tydzień nie działo, tylko to, że trzy dni temu dostałam aparat cyfrowy, no i wczoraj zrobiłam sobie malutką sesję zdjęciową w domu... xP Niah... :3 Teraz macie możliwość obejrzenia mojego pokoju (jak sobie urządziłam, swoje zacisze domowe x3) i mnie samą! (Uwaga! Przeznaczone tylko dla osób o mocnych nerwach! XDD”)
Keh... Wampirek musiał się w końcu ujawnić! ^^” Nie ma to jak dostać po oczach lampą błyskową o 23:30 X3 Nic dziwnego, że moja prawdziwa natura się ujawniła... xD
~*~*~*~
Odcinek osiemnasty: Wizja przeszłości
Wszyscy z apetytem zajadali się potrawami przygotowanymi przez pannę Higurashi, natomiast Inuyasha jak zwykle musiał jeszcze dorwać na dokładkę Ramen, wyciągając z plecaka dziewczyny...
- Mniam! Świetnie gotujesz Kagome-chan! ^_^ - Potwierdziłam zdanie reszty. – Przepyszne było zwłaszcza Sushi i te ciastka ryżowe, aż paluszki lizać... XD
- Katrin, a Ty nie wracasz do swojego świata? – Zapytał zaciekawiony, Shippou.
- Właśnie jestem prosto z przyszłości, chociaż nie planowałam tutaj szybkiego powrotu. – Odpowiedziałam, po czym wstałam i odeszłam na bok, siadając na wielkim głazie.
*Ciekawe co teraz robi Sesshomaru-sama...* - Zamyśliłam się na chwile i wpatrywałam się w gwiazdy, które dopiero co, pojawiły się na niebie.
- Coś się stało? – Zagadała Kagome, która usiadła przy mnie na wielkim kamieniu.
- Eh... Ciągle nie mogę zrozumieć tej nienawiści, która łączy Inuyashe z jego bratem – westchnęłam. – Wiem, że chodzi tutaj o Tessaigę, ale to nie jest wystarczający powód, żeby aż tak nienawidzić.
- Kochasz Sesshomaru? – zadała trochę wścibskie pytanie.
Miałam zmieszaną minę i nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Na samą myśl o białowłosym, robiłam się cała czerwona.
- Eee... Bardzo go lubię i tylko tyle – odpowiedziałam mało przekonująco.
Dziewczyna widząc moje zachowanie, nawet nie próbowała już nic więcej ze mnie wykrztusić i dała mi wreszcie spokój z zadawaniem pytań. Pewnie już sama się domyśliła.
- Wierzę, że pewnego dnia bracia się w końcu pogodzą, więc się o to nie martw – pocieszała mnie, próbując trochę rozweselić.
- O czym tak rozmawiacie? – Doszedł do nas półdemon.
- A tak o różnych rzeczach, w tym trochę o Tobie... ^^ – powiedziała wesoło Kagome.
- Naprawdę? :3 A o czym tak dokładnie?
- Sore wa... himitsu desu! =] – odpowiedziałam, wcale nie mając zamiaru tego zdradzać.
Było już bardzo późno, więc postanowiliśmy się trochę przespać na świeżym powietrzu, w końcu jutro trzeba wstać i ruszać dalej w drogę, aby zdobyć kolejne odłamki klejnotu.
Kiedy zasnęłam, śnił mi się białowłosy i ja sama w roli głównej. (A jak! XD)
- Ah... Sesshomaru, proszę pocałuj mnie... – Mówiłam przez sen, całkiem nieświadomie. xP
Po paru sekundach poczułam czyjeś wargi dotykające moje usta. Natychmiastowo zareagowałam i się obudziłam. Zauważyłam pochylonego nade mną kapłana, który właśnie zamierzał po raz drugi mnie pocałować i przy tym obmacywać.
- Miroku! Ty zboczony mnichu! >.<” – wykrzyczałam, budząc przy tym resztę towarzyszy, a mnichowi przywaliłam z „liścia”.
- Ejże, proszę ciszej. Sama przecież chciałaś, abym Ciebie pocałował... T^T – próbował się wymigać młodzieniec.
- Doskonale wiem co mówiłam, więc nie ujdzie Ci to na sucho! – Byłam wkurzona – że Ci nie wstyd podrywać inne dziewczyny, zwłaszcza jak masz już Sango.
Łowczyni, widząc tą sprzeczkę sama też miała nerwy na mnicha.
- Houshi! Tym razem przesadziłeś! – Wściekła się jak nigdy dotąd i dołożyła mu jeszcze mocniej, na pamiątkę.
- Miroku, byś mógł trochę przystopować ze swoimi zachciankami ^^” – radził Inuyasha, który oglądał z Kagome i małym kitsune, całą tą szopkę.
Środek nocy, wszyscy rozespani, zwłaszcza Shippou, który ocierał oczy ze snu.
- Dobra, nie ma co... Idziemy spać – stwierdziłam wraz z Sango. – Tylko jeszcze raz spróbuj Houshi, którąś z nas obmacywać, a wtedy już na pewno tego pożałujesz! (To było groźne! XD)
W końcu udało mi się ponownie zasnąć. Teraz miałam całkiem inny sen, przypominający wizję przeszłości... Przedstawiła mi się dziwna postać, bardzo podobna do mnie, ale była o wiele wyższa i promieniowała ona powagą oraz silną wolą. Pewnie jestem jej właśnie reinkarnacją. Wyglądała na kapłankę, która chcąc mi coś powiedzieć, pokazała na pięć jezior Fuji, na których po samym środku stała na skale jakaś kaplica, a w środku niej znajdowała się wyrocznia. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawił się Naraku, który ugodził dziewczynę swoimi szponami.
Był już wczesny ranek, kiedy się wszyscy oprócz mnie obudzili. Kagome chcąc mnie obudzić, zauważyła, że majaczę, a po czole spływają mi krople potu, prawdopodobnie przez śniące mi się koszmary. Nagle gwałtownie zerwałam się ze snu. Wtedy też zrozumiałam, że muszę się jak najszybciej dostać do tej świątyni.
Opowiedziałam im mój sen, po czym postanowiłam sama ruszyć w drogę.
- Idziemy z Tobą! – Oznajmiła dziewczyna z przyszłości.
- Ale... powinniście dalej zbierać odłamki Shikon, sama też dam sobie radę – odpowiedziałam. – Nie chcę Wam zabierać cennego czasu.
- Nie ma mowy! Pójdziesz z nami albo w ogóle – zaprotestowała Sango. - Sama przecież nie trafisz nad jezioro Motosu, gdzie kiedyś pokonaliśmy Kaguye...
- No i nawet jeżeli Naraku maczał w tym palce, to tym bardziej musimy Ci towarzyszyć – odparł psi półdemon.
W końcu urzeczona chętną pomocą przyjaciół, dałam się namówić i ustąpiłam. Przygotowaliśmy się do podróży i ruszyliśmy w drogę, na wschód.
(Jak zwykle Inuyasha biegł ile sił w nogach, Kagome razem z Shippou jechali na rowerze, a ja, Sango i Miroku na Kirarze. XP)
By
komentarze [36]Odcinek 17 >> sobota, 15 października 2005 22:17:02
Miałam już momenty, aby zawiesić tego bloga na pewien okres czasu, ale tylko jedno jedyne magiczne słówko "onegai" potrafiło mnie powstrzymać od tak brutalnej decyzji... x3 Niah... XD Ja już nie wiem co Wy tacy napaleni, co poniektórzy na mojego ficka XDD Nie ma to jak dostawać codziennie wiadomość na GG od kilku osób na raz, o treści: "kiedy nowa notka?" O.o OMG! No comments! x3
A tak poza tym, dzisiaj widziałam się prawie przez cały dzień z Duo *^^* Jeeej... kawaii było na tym spotkaniu! *.* Prawie całą Łódź razem obeszłyśmy, aż teraz mi za to w kościach wszystko łupie, ale naprawdę waaarto było... XD Duoś kochana ;* dzięki, że wytrzymałaś aż tyle godzin w moim towarzystwie... XDD Naprawdę podziwiam, bo sama nawet czasami już nie wytrzymuje... x3 Mam zły charakter, chociaż tego próbuje publicznie nie okazywać ^^”
Muszę wracać do nauki, więc na dzisiaj już starczy, ciom? x3
Pozdrawiam ;*
~*~*~*~
Odcinek siedemnasty: Pierwsza kłótnia.
- Nawet nie pozwoliłeś mi dłużej w domu posiedzieć, tylko tego samego dnia, ściągnąłeś mnie tutaj... T_T – powiedziałam z kaprysem- po jakie licho Ci jestem tutaj potrzebna?!
- Rin źle się czuje. – odparł białowłosy.
- To trzeba było tak od razu mówić... – odpowiedziałam i poszłam do dziewczynki.
Usiadłam przy niej, po czym dałam jej zioła na bóle brzucha.
- Za chwile powinno Ci przejść, najlepiej będzie jak się teraz zdrzemniesz...- powiedziałam z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Dziękuje Ci Katrin. – odpowiedziała Rin – mogę się do Ciebie przytulić?
- Jeżeli tego chcesz... – wzięłam ją na kolana i przytuliłam.
*Ah... biedna ta mała... dobrze, że Sesshomaru ją przyganął* - rozmyślałam.
Po paru minutach razem z Rin zasnęłyśmy. Dopiero po jakimś czasie obudziła mnie dziewczynka i oznajmiła, że woła mnie do siebie, białowłosy.
Przyszłam do miejsca, gdzie przebywał demon.
- Czego znów chcesz? – zapytałam.
- Dzisiaj odbiorę swojego bratu, Tessaige. – odpowiedział zdecydowanie.
- Mieliśmy do tego nie wracać! =.= Nie wystarczą Ci dwa miecze Tokijina i Tenseiga?
- Nic nie rozumiesz... – prychną oburzony.
- Rozumiem... jesteś egoistą! Tak bardzo chcesz dorównać potędze swego ojca, że nic innego poza tym nie widzisz! – oznajmiłam, po czym zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam z zagajnika, nie oglądając się za siebie.
Nie widziałam ani nie słyszałam, żeby szukał mnie Sesshomaru, był pewnie wściekły przez to, jak mu przygadałam.
*Uh... co za uparty typ...*
Oddalona już kilka kilometrów od miejsca pobytu reszty towarzyszy, nagle poczułam się bardzo słabo i w końcu straciłam przytomność, upadając nieprzytomna na ziemię.
Kiedy otworzyłam oczy, nie znajdowałam się już przy lesie, lecz w jaskini oświetlonej, w niektórych miejscach rozpalonym paleniskiem.
- Hej dziewczyno! Żyjesz? – pochylił się nade mną dziwacznie ubrany młodzieniec.
- Hę? Gdzie ja w ogóle jestem? O.o – spytałam, ledwo podnosząc się z podłoża. – Ej! Złaś ze mnie! >.< - po chwili dodałam, zauważając jak bardzo jest przybliżony do mnie i go spoliczkowałam.
- To tak mi dziękujesz za uratowanie Tobie życia?! – odpowiedział chłopak, masując sobie spuchnięty policzek. - Gdybym nie ja, to pewnie byś już wylądowała na półmisku u innego demona.
- To Ty, Kouga? O.O – zdziwiłam się, kiedy dokładnie przypatrzyłam się jemu.
- Zaraz, zaraz... przecież pierwszy raz Ciebie tutaj widzę, to skąd mnie znasz?! Gadaj! – odpowiedział ze zdumieniem.
- Jestem Katrin, przyjaciółką Kagome... – przedstawiłam się i opowiedziałam mu (prawie) całą historię, jak się tutaj znalazłam.
- A więc jesteś człowiekiem? Tylko skąd w Tobie aż tyle wewnętrznej energii, wyczuć ją można na odległość.
*...jesteś człowiekiem...* - odbiło mi się jak echo w głowie.
Na te słowa, natychmiastowo zwróciłam uwagę na swoje dłonie i uszy, które wyglądały znów na ludzkie.
- Yatta! Nareszcie znów jestem w pełni człowiekiem! ^_^ - ucieszyłam się na sam widok powrotu do mojej prawdziwej postaci.
- Może też ta utrata przytomności, spowodowała u Ciebie powrót do naturalnego wyglądu. – stwierdził Kouga.
- Jak ja Ci się odwdzięczę za pomoc? *.*
- Hehe... nie ma sprawy... – uśmiechnął się do mnie demon. – Co teraz zamierzasz robić?
- Mam zamiar odwiedzić Kagome, bo dawno się nie widziałyśmy. – odwzajemniłam mu uśmiech.
- Ja też akurat tam się wybieram – oznajmił Kouga. – Pomogę Ci się tam dostać.
Wilczy demon wziął mnie na plecy i zaczął biegnąć z niepowtarzalną szybkością, w stronę miejsca, gdzie przebywał InuYasha i reszta.
- Te dwa odłamki Shikon w Twoich nogach dają Ci siłę, aby pokonywać takie odległości bez większego wysiłku.
- Skąd o nich wiesz? – spytał zdziwiony chłopak.
- Widzę je i wyczuwam ich obecność – wytłumaczyłam.
- Ah... no to pewnie masz podobne zdolności jak Kagome – stwierdził młodzieniec.
Kiedy dotarliśmy do obozu z dala było już widać drużynę InuYashy.
- Katrin! Miło Ciebie znów widzieć! – zawołał Shippou, który jako pierwszy nas spostrzegł w oddali.
- Witajcie! ^_^ Mam nadzieję, że tamtym razem nie zrobiłam nikomu krzywdy. Przepraszam za tamto zdarzenie.
- To przecież nie była Twoja wina, najważniejsze, że jesteś już cała i zdrowa – odpowiedziała Sango.
Natomiast Kouga na sam widok swojej wybranki, podbiegł do Kagome witając się z nią serdecznie. Za to psi półdemon był wyraźnie zazdrosny o dziewczynę, ponieważ szukał zaczepki, aby przywalić demonowi.
- OSUWARI! – wypowiedziała Kagome, która jak zwykle wzdychała na zachowanie Hanyou.
Biedny Inu, musiał znów nieźle rąbnąć głową o ziemię. ^^” Strasznie mu z tego powodu współczuje... XD
- Awww... *^^* Jakie to słodkie! ;)
Zbliżał się już wieczór i usiedliśmy przy ognisku. Wytłumaczyłam wszystkim, co takiego stało się podaczas mojej kilkudniowej nieobecności.
- Więc Naraku dobierał się już nawet do Ciebie – powiedział lekko zamyślony, InuYasha.
- Chyba mu raczej chodziło o miecz, sami przecież widzieliśmy jak się wtedy zachowywał – oświadczył Miroku.
*Ciekawe co skrywa w sobie Kizuri...*
Nagle poderwał się Kouga i powiedział:
- Pora się już zbierać, muszę sprawdzić co robią Ginta i Hakaku.
Pożegnaliśmy wilczego demona i wzięliśmy się za szykowanie kolacji, bo nadchodziła już noc.
By
komentarze [30]Odcinek 16 >> środa, 5 października 2005 18:52:34
I oto nareszcie długo oczekiwany odcinek został dzisiaj umieszczony na moim blogu... XD Wiem, wiem... prawie za to przeciąganie z umieszczaniem go, już od kilka osób dostałam po głowie (khm... khm... Fimiś ;* - tak, do Ciebie mówię XD) no, ale warto było, zważając na ilość komentarzy w poprzedniej notce XP
U mnie w szkole niestety totalna masakra ^^" czasami to już mam dosyć i w ogóle na kartkówki się nie uczę... (tak, czy siak dostaje 5 lub 4, to po co się wkuwać? :P) Tylko niestety jutro mam z matematyki prace klasową z funkcji X_x rozumiem wszystko, ale jeszcze jednak sobie powtórzę... Ostatnio nic ciekawego się nie dzieje w moim życiu, dopiero może w niedziele skoczę z koleżankami do kina na „Ruchomy zamek Hauru”, tylko cholera Silver Screen nie chce akurat tego w weekend puszczać na ekranie >.< Keh... nie ładnie z ich strony... xP Już nie zanudzam >.> i tak pewnie nie przeczytaliście mojego całego wyżalania nad sobą... xD
Ten odcinek jest wyjątkowo długi! x3
Odcinek szesnasty: Powrót (prawie) do normalności
- Pokrzyżowała mi plany, ale i tak nie odpuszczę sobie pozbycia się was. – ciągnął dalej Naraku, po czym skierował wzrok na mój miecz, który był w pochwie przyczepiony do mojego pasa. Wróg próbował posiąść Kizuri. Na marne były jego wysiłki, ponieważ odpychała go bariera ochronna.
- Cóż to?! Mieczyk nie chce być posłuszny? – zapytał ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy, Inuyasha.
- Jeszcze zobaczymy! – odpowiedział nieprzyjaciel i zaatakował, przywołując inne demony.
Wszyscy walczyli dzielnie, tylko mały, tchórzliwy kitsune trzymał się blisko Kagome.
Jedynie strzały dziewczyny z przyszłości raniły wroga.
Sango nie mogąc patrzeć jak moje ciało jest zgniatane przez Naraku, próbowała mnie z stamtąd wyciągnąć. Niestety nie dopuszczał do tego „pseudo” demon.
Wtedy też nieoczekiwanie pojawił się białowłosy ze swoim sługą.
- Po cholerę tutaj przyszedłeś Sesshomaru! – powiedział rozgniewany Inuyasha – Nie będziemy teraz walczyć.
- Kundlu! Nawet nie mam zamiaru tracić teraz czasu na ciebie! – odpowiedział kpiąco demon, który również zaczął walczyć z Naraku.
(Tak, to "coś" na tym obrazku wylazło ze mnie... X3 prawda, że fajne? XD)
- O co w tym wszystkim chodzi? Czy jest to związane z Katrin? – zapytał Shippou.
- Zdecydowanie tak! Tylko co się wtedy wydarzyło, podczas naszej nieobecności. – odparł mnich.
Wróg był o wiele silniejszy niż w czasie innych starć. Gdy drużyna półdemona zabijała potwory, na ich miejsce pojawiały się nowe, w znacznie większej ilości.
W pobliżu z ukrycia uważnie przyglądały się na całą sytuację, zjawy Kikyou. Kapłanka wycelowała swoją strzałę prosto w Naraku, który właśnie walczył z Inuyashą.
Dzięki strzale o olbrzymiej sile oczyszczającej, ciało wroga rozpadło się na kawałki, ale niestety nie udało się go zabić, ponieważ uciekł.
Leżałam półmartwa na ziemi, nie dając żadnych znaków życia. Sesshomaru podszedł do mnie, po czym uzdrowił za pomocą swego miecza. Podniósł moją głowę i wlał mi do ust zawartość flakonika z miksturą.
Natychmiastowo moja sylwetka wróciła do wcześniejszych rozmiarów. Oczy znów były ludzkie, tylko jeszcze nie znikły mi te dziwaczne uszy i pazury.
- Może mi ktoś wreszcie powiedzieć co tu jest grane?! – nie mógł tego pojąć półdemon, wiedząc, że jego brat stroni od ludzi.
- Inuyasho, naprawdę tego nie widzisz? Spójrz, przecież od razu widać, że coś ich łączy. – udowodniła Kagome.
Białowłosy nie reagując na ich rozmowę, wziął mnie na ręce po czym odszedł.
Dopiero na następny dzień ocknęłam się i byłam w pełni sił.
- No nareszcie, ile można czekać. – powiedział demon.
- Gdzie ten drań Naraku? – dopytywałam się, będąc zdezorientowana całym zajściem.
- Już dobrze nic Ci nie grozi. Dałem Tobie ten eliksir i jesteś już wolna. – uspokajał mnie.
- To znaczy, że znów jestem człowiekiem? – szybko wyciągnęłam lusterko z torby i się przejrzałam – Ale uszy mam ciągle spiczaste, no i pazury.
- Nie martw się, z czasem one też powinny zniknąć. – pocieszał mnie, Sesshomaru.
Po paru godzinach uświadomiłam sobie, że powinnam wracać do przyszłości ze względu na szkołę.
- Sesshomaru-sama, muszę wracać do swojego świata. – oświadczyłam.
- Nigdzie nie idziesz, zostajesz tutaj! – rozkazał białowłosy i nie chciał puścić mojej ręki – nie mam zamiaru trzeci raz Cię wskrzeszać.
- Daj spokój! Przecież w moim świecie nic mi nie grozi i na pewno wrócę za kilka dni. – przekonałam go i powróciłam do swojego prawdziwego domu.
Gdy znalazłam się w swoim domu, była godzina szósta rano w poniedziałek.
*Jednak w moim świecie też upływa czas, tylko znacznie wolniej niż w przeszłości.*
Rodzice byli już dawno w pracy, a ja szybko pobiegłam do swojego pokoju i się przebrałam.
Nie zapominając o moich uszach, założyłam na głowę opaskę, aby je zasłonić i przygotowałam wszystko do szkoły. Próbowałam także obciąć pazury, ale niestety co chwilę odrastały więc dałam sobie z nimi spokój.
Pierwszy dzień w trzeciej klasie gimnazjum był po prostu piekłem. Na każdej przerwie koleżanki zwracały mi złośliwie uwagę na opaskę i moje długie paznokcie. W ogóle nie przejmowałam się nimi, tylko rozmawiałam ze swoją przyjaciółką z ławki:
- Brrr... co oni się tak na mnie uwzięli?!
- Szczerze mówiąc, jesteś dzisiaj jakaś nie w sosie, coś się stało? – odparła Anita.
- N... nie ^^” Wszystko w porządku! – odpowiedziałam, po czym poszłyśmy na piątą lekcje.
Miałam teraz zajęcia z języka francuskiego na drugim piętrze.
Pani nieraz denerwowała się na mnie, że wcale nie uważam. W ogóle nie potrafiłam się skupić na nauce, ponieważ ciągle rozmyślałam co się dzieje w epoce Sengoku.
Po paru minutach, spojrzałam za okno i doznałam szoku. Po drugiej stronie stał Sesshomaru z niezbyt wesołą miną.
Na moje szczęście akurat zadzwonił dzwonek na przerwę, więc szybko wybiegłam z plecakiem na zewnątrz budynku.
- Jakim cudem się tutaj znalazłeś? O.o – spytałam.
- Jak to skąd? Z szafy głupia! – odparł lekko wkurzony puszek – Wracamy!
Złapał mnie za rękę i zabrał mnie z powrotem do mojego domu.
Po drodze zauważyłam na jezdni wypadek samochodowy.
- Co się tutaj stało? – powiedziałam sama do siebie, a Sesshomaru usłyszawszy mnie, odpowiedział:
- Zaatakowały mnie te potwory, więc się z nimi rozprawiłem.
- To nie żadne demony! Co Ty najlepszego zrobiłeś! T_T – byłam na krawędzi załamania.
Kiedy znaleźliśmy się już na miejscu, wszystko jeszcze posprawdzałam, czy nic nie „majsterkował” tutaj białowłosy. Wszystko było na swoim miejscu, nawet okna, o które najbardziej się obawiałam. XD”
- Dobrze, możemy wracać! – wskoczyłam wraz z nim do portalu.
by
komentarze [43]
Music.